piątek, 29 stycznia 2016

"Sztuka cierpienia" nowa książka od Galaktyki

Nie wiedziałam czego się spodziewać po tej książce, nie szukałam recenzji, nie czytałam zapowiedzi. Nawet nazwisko autora nic mi nie powiedziało, bo świat triathlonu to nie mój świat. Ale "Sztuka cierpienia" wciągnęła mnie, przemieliła,  a na koniec wywołała niesamowite emocje i łzy mi leciały z oczu, kiedy kończyłam ją czytać.  

Jeśli myślicie, że to kolejna cudowna biografia, której bohater ma zwyczajnie szczęśliwe życie, to jesteście w błędzie. Sam bohater, czyli Shane Niemeyer, mówi o sobie, że urodził się "w Kolorado, w listopadzie 1975, ale pod wieloma względami tak naprawdę urodziłem się w więzieniu Ada County w mieście Boise, 23 października,  w 2003 roku." Książka opowiada historię narkomana, alkoholika, który dzięki podniszczonej gazecie "Outside", którą dostał w więzieniu, postanawia zmienić swoje życie i zawkalifikować się do mistrzostw świata w Ironmanie w Kona na Hawajach. Wydaje się, że sytuacja jest banalna, ale emocje, jakie opisuje Shane, jak zmieniło się jego życie, jakie błędy w treningach popełniał.. tego nie da się opisać, to trzeba przeczytać.

I wiecie co? Ja to kupuję na tyle, że myślę gdzie by wstawić rower i ... może wreszcie nauczyć się pływać? Może na początek maraton na Hawajach, ale może kiedyś... polecę zobaczyć tą niezwykłą imprezę w Kona i może będę mieć szczęście spotkać gdzieś Shane?

Jeśli potrzebujecie motywacji, inspiracji to ja szczerze Wam polecam tą książkę. Dla mnie jedna z lepszych pozycji w wydawnictwie Galaktyka



 

czwartek, 31 grudnia 2015

To co najważniejsze na koniec... DZIĘKUJĘ!

Ten wpis chciałam napisać już dawno. Siedział z tyłu głowy i dobijał się, żeby wyjść na świat. A ja zastanawiałam się nad jego kształtem. Od czego zacząć? Od kogo zacząć, gdy każdy jest ważny dla mnie... 

Mariusz... Bez niego nie byłoby w ogóle tego projektu. To On namówił mnie na losowanie w Tokio. Był ze mną na maratonie w Berlinie, Chicago i w Nowym Jorku. Wspierał cały czas. Od roku jest też moim trenerem. I najważniejsze - jest moim przyjacielem. Kiedy potrzeba ustawi do pionu, innym razem pocieszy czy da kopniaka w tyłek, jeśli jestem zbyt marudna czy leniwa. Dziękuję Ci za to wszystko, co dla mnie robisz!
 

wtorek, 15 grudnia 2015

jeszcze jedna książka... "Jeszcze jedna mila"

Co ma ta biografia czego nie mają inne? Próbowałam to znaleźć w tej książce, ale jakoś się nie udało. Owszem historia Pam Reed, która kilkukrotnie startowała w najtrudniejszym ultramaratonie Badwater i dwukrotnie go wygrała, jest interesująca i intrygująca, ale nie została pokazana tak w tej książce. Były momenty, że z zapartym tchem czytałam opis wyścigu, czy zdąży, czy jej się uda, ale te emocje, które na pewno towarzyszą w takim wysiłku, nie zostały tutaj przedstawione w taki sposób jak bym tego oczekiwała, jak bywa w innych lekturach biegowych. Nie do końca wiem co tak naprawdę czuła podczas takich biegów, jakie miała myśli w głowie, co robiła w chwilach kryzysu?

czwartek, 3 grudnia 2015

MetaRun by Asics

Wczoraj w warszawskim Sklepie Biegacza na Powiślu premierę miał nowy but od Asics - MetaRun. Na spotkaniu nie brakowało przedstawicieli mediów biegowych, dziennikarzy, blogerów jak i biegaczy ciekawych nowego "cacka" z  Japonii. Gościem szczególnym był Arkadiusz Gardzielewski, który jest ambasadorem marki Asics.
Na miejscu pojawiłam się kilka minut przed godziną 18. Chwilę porozmawiałam ze znajomymi i czekałam z wypiekami na twarzy co też firma ma do zaoferowania. W Polsce jest tylko 120 par tego buta więc gratka nie mała, żeby móc dotknąć i zobaczyć a przede wszystkim przymierzyć. Pierwszym testerem butów był Tomasz Domżalski, który razem z Bartkiem Grzeszczykiem poprowadzili spotkanie.

środa, 2 grudnia 2015

Jak się dostać na maraton marzeń?

Pomysł na ten post podsunął mi Jakub z 100hrmax.pl i myślę, że jest trafiony. Chcecie wiedzieć jakie są warunki / zasady uczestnictwa w "naj" maratonach na świecie? Reguły zmieniają się czasem z roku na rok, w niektórych przypadkach są niezmienne od lat. Poniżej przedstawiam Wam opcje jakie są aby spełnić swoje biegowe marzenie maratońskie.
1Tokyo Marathon



Odbywa się w trzecią lub czwartą niedzielę lutego i jest pierwszym z Wolrd Marathon Majors w roku. Aby dostać się na bieg należy wziąć udział w loterii. Zapisy trwają cały sierpień, a wyniki są znane pod koniec września. Sam udział w loterii jest bezpłatny i nawet gdy wynik jest pozytywny, mamy kilka dni na opłatę. Pakiet startowy to koszt 12 800 Yenów czyli około 400PLN (stan jeśli chodzi o rok 2016).  W cenie jest koszulka techniczna okolicznościowa.
Pod koniec roku mailem otrzymujemy BIP i na jego podstawie, na miejscu, na expo odbieramy pakiet. 
Zapisy są dostępne na stronie: http://www.marathon.tokyo

czwartek, 26 listopada 2015

Test Suunto Ambit3 Peak Black HR

Długo się zastanawiałam od czego zacząć tą recenzję. Brakowało mi jednolitego podejścia do oceny. Może nie jestem wytrawnym biegaczem górskim i takich treningów mam mało na koncie, ale właśnie do „górali” przede wszystkim piszę tą recenzję. Suunto Ambit 3 dzielnie towarzyszył mi  na Chudym Wawrzyńcu.
Fiński producent wypuścił na rynek różne wersje modelu Ambit3: Peak, Sport oraz Run. Ja się skupię na modelu Suunto Ambit3 Peak BLACK HR. Dzięki uprzejmości firmy AmerSport , pod koniec czerwca otrzymałam przesyłkę z nówką sztuką i miałam z nią zabawy przez kilka miesięcy.

Wygląd

W pudełku, jakie otrzymałam, oprócz zegarka był jeszcze pas do mierzenia tętna, kabel USB do ładowania baterii i przenoszenia danych oraz skróconą instrukcję.
Zegarek jest dość duży, ale solidnie wykonany z dobrej jakości tworzyw. Ma 5 cm średnicy i waży 89gr. Pasek nie jest gumowy, ale z tworzywa i przykręcany (jak udało mi się znaleźć) za pomocą śrubek torx. Zegarek ładujemy za pomocą dołączonego kabla USB wpinając go (podobnie jak w Garminie) klipsem do gniazda, które jest od wewnątrz zegarka. 
Mnie osobiście Suunto się podoba i można spokojnie nosić go na co dzień.  

wtorek, 24 listopada 2015

Podsumowanie drugiej połowy projektu i całości od strony portfela

Kiedyś musiał nadejść ten dzień, kiedy zobaczę ile kosztowało mnie moje marzenie. Wiem, że było to sporo. Część można było taniej, część drożej, ale i tak uważam, że nie przeginałam ani w jedną, ani w drugą stronę.

Podsumowanie pierwszej połowy jest tutaj

Po 3 tygodniach oczekiwania na potwierdzenie udziału  w Boston Marathon udało się, a z karty uciekła kaska. Pakiet kosztował 240$ dla obcokrajowców czyli ok. 800PLN. W tym jest okolicznościowa koszulka, medal na mecie, jedzenie, folia a właściwie płaszcz oraz oczywiście transport na start. Cena spora jak na maraton, ale z drugiej strony musimy patrzeć na zarobki Amerykanów, że dla nich to nie jest dużo, a dwa cała organizacja...ktoś za to musi zapłacić.
Bilet kupiłam multicity, czyli wylot i powrót do innego miasta. Trasa obejmowała Warszawa - Boston - Londyn ponieważ prosto z Bostonu leciałam do Londynu. Takie bilety zawsze są droższe niż normalne. Cena - 2585,02PLN
Za mieszkanie jak pisałam w swojej relacji zapłaciłam 1632,07 PLN. Wynajęłam pokój przez Airbib.com.Tydzień pobytu to nie tak dużo jak na Boston. Chętnym radzę szukać mieszkania dużo wcześniej.
Zdjęcia z maratonu to koszt rzędu 75$ czyli 298,07PLN.
Bilety na metro na tydzień 19$ czyli 75PLN
Całkowity koszt Bostonu to wiadomo jeszcze zakupy na Expo oraz jedzenie, ale to sprawa indywidualna.